
Czyste Serce-Czyste Środowisko. Założenia programowe.
Ruch Światło-Życie posłuszny wskazaniom swego Założyciela, aby wsłuchiwać się w głos Kościoła, który jest jednym z pięciu źródeł światła przenikających życie człowieka, winien dostrzec także ekologiczny wymiar swojej formacji, mającej prowadzić do pełni chrześcijańskiej dojrzałości. Tym bardziej, że w trosce o środowisko przyrodnicze chodzi o coś więcej niż tylko o pokazanie metod, które prowadziłyby do przywrócenia naruszonej harmonii w relacjach człowieka z przyrodą. Uczniowie Chrystusa są bowiem świadomi, że dla ich Mistrza księga natury stanowiła cenne miejsce obserwacji nie tylko procesów przyrody, ale także praw, mających kluczowe znaczenie dla zrozumienia zasad Królestwa Bożego, którego nadejście z mocą ogłaszał.
Zagadnienia ekologii tylko z pozoru wydają się być odległe od tematów związanych z programem naszego Ruchu. Żeby to zrozumieć, wystarczy zatrzymać się przy jednym z elementów formacyjnych stosowanych w ramach oazy rekolekcyjnej, jakim jest praktyka wypraw otwartych oczu czy też bliżej zastanowić się nad pojęciem „środowiska życia według Ducha”, które ma stanowić istotny element oazowej rzeczywistości, a o którym pisał ks. Blachnicki: „Wiadomo, jakim problemem i jakim zagrożeniem życia jest dzisiaj zjawisko zatrucia środowiska i ile poświęca się uwagi tzw. ochronie środowiska. To samo dotyczy życia Bożego w człowieku, nowego życia w Duchu. Jeżeli dzisiaj tak często spotykamy się z faktem zaniku i zamierania tego życia lub z jego marną wegetacją, to dlatego że brakuje środowiska, w którym to życie mogłoby się rozwijać; środowisko to często jest zatrute. Oaza rekolekcyjna pragnie stworzyć przynajmniej na krótki okres 15 dni środowisko życia według Ducha. Ma ona wykazać, że chrześcijanie są zdolni do stworzenia własnego stylu życia i że ten styl przynosi prawdziwą, głęboką radość i wyzwolenie”. (Podręcznik ONŻ I st. – Część A, ogólna).
Odpowiadając na współczesne wyzwania ekologiczne otwieramy w naszym Ruchu nową przestrzeń dialogu ze światem i wkraczamy na teren jednego z głównych areopagów, jakim jest dziś troska o przyszłość naszej planety; a nawet więcej, podejmujemy nowe wyzwanie ewangelizacyjne, dla którego inspiracją stają się często ponawiane apele papieża Franciszka.
W publikacjach zamieszczanych na tej stronie internetowej będą zamieszczane także informacje na temat zadań, które będziemy podejmować w ramach Centrum Ekologii Integralnej w Krościenku nad Dunajcem, wynikające ze współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie.
Poniżej prezentujemy konspekty do przeprowadzenia trzech spotkań formacyjnych, które proponujemy dla chętnych osób z naszego ruchu, niezależnie od stopnia i etapu przeżywanej formacji.
1. O ekologii integralnej
W encyklice Laudato Si’ Ojciec święty wzywa chrześcijan do „nawrócenia ekologicznego, które – jak pisze – wiąże się z rozwijaniem wszystkich konsekwencji spotkania z Jezusem w relacjach z otaczającym światem” (Laudato Si’, 217). Na treść pojęcia „nawrócenie ekologiczne” składa się zarówno całościowa refleksja nad odpowiedzialnością człowieka za Boże dzieło stworzenia, jak też, używając sformułowań z papieskiej encykliki: porzucenie „kultury konsumpcyjnej” (Laudato Si’, 184) czy wręcz „obsesji na tle konsumpcyjnego stylu życia” (Laudato Si’, 204), przejawiającej się m. in. w logice „użyj i wyrzuć”, która wynika z faktu „nieuporządkowanego pragnienia konsumowania więcej, niż faktycznie potrzeba” (Laudato Si’, 123). W społeczeństwie przywiązującym dużą wagę do własnego statusu materialnego – w jakim żyjemy – szczególnie aktualnym pozostaje pytanie, na ile ulegamy pokusie konsumpcyjnego stylu życia, którą ks. Blachnicki wskazywał jako jeden z głównych przejawów kryzysu współczesnego człowieka.
Papież Franciszek zachęcając nas do troski o wspólny dom, jakim jest zamieszkiwana przez nas Ziemia, jednocześnie pokazuje, że na zagadnienia ekologiczne warto patrzeć w kontekście życia duchowego. Zauważa mianowicie, że „przemoc, jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem, wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych” (Laudato Si’, 2). W ten sposób Ojciec święty uświadamia nam, że główną przyczyną obserwowanego kryzysu ekologicznego jest nieład ludzkiego serca, z którego wynikają dramatyczne konsekwencje, także dla środowiska przyrodniczego, w jakim człowiek żyje.
Warto w tym miejscu podkreślić, że takie spojrzenie na ekologię nie ma nic wspólnego z ideologią, która w imię rzekomej troski o naszą planetę, pragnie podporządkować życie ludzi i ich przyszłość regułom postępowania nie dającym się pogodzić ze specjalnym statusem człowieka pośród innych stworzeń. Tymczasem ekologia integralna, której główne założenia można zbudować w oparciu o wskazania ostatnich papieży, uwzględnia chrześcijańską wizję osoby ludzkiej i otaczającej przyrody. Obejmuje ona nie tylko troskę o rośliny, zwierzęta oraz o zasoby naturalne Ziemi, ale także interesuje się samym człowiekiem, wraz z jego historią i kulturą oraz z jego odniesieniem do Stwórcy, który obdarzył go zaszczytną misją odpowiedzialnego zarządcy całego stworzenia. Wypełnienie takiej roli wymaga ze strony ludzi porzucenia konsumpcyjnej i egoistycznej postawy względem bliźnich i otaczającego ich środowiska przyrodniczego. Dlatego też słusznie zauważa papież Franciszek w swojej encyklice: „Nie da się utworzyć nowej relacji z naturą bez odnowionego człowieka. Nie ma ekologii bez właściwej antropologii. Gdy osoba ludzka uważana jest jedynie za jakiś kolejny byt pośród innych, pochodzący jakby z gry losowej lub fizycznego determinizmu, «powstaje zagrożenie, że świadomość odpowiedzialności ulegnie w sumieniach osłabieniu». Wypaczony antropocentryzm nie musi koniecznie ustępować miejsca jakiemuś „biocentryzmowi”, bo oznaczałoby to dokładanie nowego nieładu, który nie tylko nie rozwiąże problemów, ale przysporzy nowych (Laudato Si’, 118).
Właściwa interpretacja roli człowieka jako tego, który ma panować nad stworzeniem to nic innego, jak przyznanie mu, jak już powyżej zauważono – na mocy mandatu samego Stwórcy – funkcji zarządcy świata. Przypominając człowiekowi jego odpowiedzialność względem całego stworzenia papież w encyklice Laudato Si’ uzupełnia trzy klasycznie pojmowane odniesienia człowieka: do Boga, do bliźniego i do siebie samego, jeszcze o relację do stworzonego przez Boga świata, wraz z jego środowiskiem przyrodniczym. Uzupełnienie to ma fundamentalne znaczenie dla całej egzystencji człowieka. Oto bowiem mówiąc o miłości do Boga, do bliźnich oraz do siebie samego człowiek powinien do tego zestawienia dodać jeszcze troskę o „wspólny dom” – jak określa świat stworzony przez Boga w tytule swojej encykliki papież Franciszek. Fakt ten stanowi o wielkiej doniosłości papieskiego nauczania na temat ekologii.
Przebieg spotkania:
- Modlitwa do Ducha Świętego.
- Przeczytanie załączonych wyżej tekstów.
- Dzielenie na podstawie pytań do tekstu:
– Na czym polega „nawrócenie ekologiczne” według papieża Franciszka?
– Co dla mnie znaczy zdanie z encykliki Laudato Si’, że „przemoc, jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem, wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych”?
– Jako rozumiem zdanie papieża z encykliki Laudato Si’: „Nie ma ekologii bez właściwej antropologii”? Na czym polega „właściwa antropologia”, o której mówi Ojciec święty?
- Odniesienie tematu spotkania do znanych nam przejawów życia społecznego:
– Na czym polega nowość podejścia ekologii integralnej w stosunku do najczęściej spotykanych dziś przejawów myślenia ekologicznego?
– W jaki sposób współczesna ekologia może prowadzić do niebezpieczeństwa powstania nowej, panteistycznej religii?
- Do czego czuję się wezwany, słysząc słowa na temat nawrócenia ekologicznego?
- Sugestie do wspólnej modlitwy:
– Ps 139 (138)
– Tajemnica różańca: Wniebowstąpienie Pana Jezusa (z dopowiedzeniami po linii: nasza Ojczyzna jest w niebie, ale jesteśmy odpowiedzialni za ziemię, na której nas Stwórca postawił).
5. Teologiczne aspekty obserwacji przyrody
Zarówno tajemnica Stworzenia, jak też tajemnica Wcielenia Chrystusa, nadały światu wymiar teologiczny. Z tego powodu uzasadnionym staje się fakt wykorzystania wiedzy o środowisku przyrodniczym dla wyjaśniania spraw związanych z rozwojem duchowym człowieka. Przypowieści o Królestwie, które w czasie swojej publicznej działalności przytaczał Pan Jezus, są przykładem takiego właśnie postępowania. Do kategorii podobnego działania możemy zaliczyć również praktykę wypraw otwartych oczu, stosowaną w ramach Oaz Nowej Drogi oraz na Oazie Nowego Życia I stopnia.
W jednym z komentarzy do encykliki Laudato Si’ znajdziemy następującą uwagę na temat duchowego wymiaru otaczającego nas świata: „Sakramentalność świata rozpoczęła się w akcie Wcielenia Syna Bożego. Poprzez przyjęcie ludzkiej natury Chrystus wywyższył cały kosmos i dokonało się swoiste <consecractio mundi>. Dzięki temu ziemskie stworzenie uzyskuje nową treść i rangę, mogąc jednocześnie stać się nośnikiem i pośrednikiem Boskiego życia” (s. Adejada Sielpin, Encyklika Laudato Si’ z perspektywy teologii liturgii).
Z kolei we wprowadzeniu do punktu dnia, jakim są wyprawy otwartych oczu, w Podręczniku Oazy Nowej Drogi możemy przeczytać: „Zasady życia ludzkiego, jak procesy przyrody, należą do systemu uniwersalnego ładu ustalonego przez Stwórcę, który na każdym poziomie mogą rozpoznać ludzie mający dobre oczy i uszy. Żadna okoliczność codziennego życia nie jest tak błaha ani banalna, aby nie mogła stać się oknem otwierającym widok na dziedzinę wartości ostatecznych; żadna też prawda nie jest zbyt głęboka, by nie można było dla niej znaleźć analogii w codziennym doświadczeniu”. (C. H. Dodd, Założyciel chrześcijaństwa, Paryż 1978, s. 54 n.)
Tę prawdę można ująć jeszcze w nieco inny, choć podobny sposób, zauważając że Jezus „podkreślał piękno i cudowność przyrody i wiązał człowieka z przyrodą przez wspólny porządek, gdzie jeden poziom mógł uzyskać wyjaśnienie w świetle drugiego, a Boga można było dostrzec na wszystkich poziomach. Na każdej płaszczyźnie człowiek spotyka swego Stwórcę, Pana nieba i ziemi.” (C. H. Dodd, Założyciel chrześcijaństwa, s. 72.)
Obserwacja przyrody i otaczającego nas świata, podejmowana z perspektywy człowieka wierzącego, może zatem stanowić ważny element jego ludzkiej i religijnej formacji, uzupełniając werbalny przekaz prawd wiary, a zwłaszcza katechezę na temat praw kierujących rozwojem życia duchowego człowieka.
Trzeba nam zatem zdobyć się na postawę zadziwienia i kontemplacji, która według papieża Franciszka winna cechować nasz kontakt z przyrodą (por. Laudato Si’: 11, 97, 125). Przykład takiej postawy daje nam Zbawiciel, który „sam był w stałym kontakcie z przyrodą i zwracał na nią szczególną uwagę, pełną miłości i zadziwienia. Gdy przemierzał każdy skrawek swej ojczyzny, zatrzymywał się, by podziwiać piękno stworzone przez Ojca, zachęcając swoich uczniów do rozpoznawania w rzeczach Bożego orędzia” (Laudato Si’, 97).
Związek obserwacji przyrody z wymiarem duchowym człowieka ukazuje też ks. Roman Rogowski w swojej książce „Mistyka gór” (Wrocław 1989):
Najpierw gdzieś na skraju pustyni, pod ciemnym niebem i pod światłością Ducha, zrodziło się zdanie: „Z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo Stwórcę” (Mdr 13, 5). Potem pod błękitnymi wodami Zatoki Korynckiej Paweł z Tarsu, natchniony Duchem, pisał podobnie: „Od stworzenia świata niewidzialne Boże przymioty – wiekuista Jego potęga oraz Bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła”(Rz 1, 20). Jak gdyby nawiązując do tych Bożych słów H. Wackenroder pisał: „Od wczesnej mojej młodości, kiedy najpierw poznawałem Boga ludzi z prastarych świętych ksiąg naszej wiary, zawsze była przyroda najbardziej gruntowną i najbardziej wyraźną księgą objawienia o Jego istocie i Jego przymiotach”.
Ludowy mędrzec, Grek Zorba z opowieści N. Kazantzakisa mawiał: „Bóg co chwila przybiera inne oblicze i chwała temu, kto potrafi rozpoznać Go pod każdą z tych postaci”.
Wstępując na stopień trzeci jak za św. Janem od Krzyża na Górę Karmel odnajdujesz góry jako znak i obraz Boga Jedynego i Osobowego, Pana i Stworzyciela. Góry wskazują na Niego, przypominają Go i uobecniają. On jest obecny wszędzie, bo „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28). Jest wszechobecny, ale ponadto w swojej nieskończonej miłości i Boskiej fantazji związał swoją obecność ze znakami materialnymi, jakimi są góry. Wszędzie obecny i nieogarniony może niejako kondensować swoją obecność w górach jak w świątyni. Dlatego jest „Bogiem gór” (1Krl 20, 28) i na górze mieszka (Ps 68), i tam ukazuje swoje oblicze (Rdz 22). Dlatego Tenzing, gdy powrócił ze szczytu Sagarmathy, powiedział: „Czułem tylko wielką bliskość Boga”. Dlatego R. Cornuto mawiał: „Góry są ikoną Boga i sakramentem Najwyższego”. (…)
Zagubiony gdzieś w dalekich Andach Leonardo Boff pisał: „Stoi przede mną łańcuch górski. Niekiedy pali go słońce, niekiedy siecze deszcz, nierzadko otula mgła. Nie skarży się nigdy, nie czeka na podziękowanie. Jest zawsze majestatyczny i zawsze daje siebie. Jest on jak Bóg. Dlatego łańcuch górski jest sakramentem Boga: objawia, przypomina, daje …”
Żyjemy w teosferze, o czym nam mówi teoekologia, nauka, która zrodziła się z medytacji Bożego Słowa i doświadczenia, mojej fascynacji stworzeniem i światła z Góry. Ponieważ jednak zagubiliśmy wrażliwość wiary i prostotę mistyki, i staliśmy się racjonalistami lub deistami, tego rodzaju postawę religijną jesteśmy skłonni uważać za panteizm lub skrajny immanentyzm. Tymczasem jest to tylko przeżywanie realnej, żywej obecności Boga, który jest z natury Emmanuelem, czyli „Bogiem z nami”. Dlatego Biblia nie waha się powiedzieć: „On jest wszystkim” (Syr 43, 27). Ale zaraz, by nie zapomnieć o Bożej transcendencji, przypomina: „On jest większy, niż wszystkie Jego dzieła” (Syr 43, 28).
(…) I wsłuchuję się w głębokie słowa Pierre’a Teilharda de Chardin z jego „Środowiska Bożego”: „Boża obecność rozprzestrzeniła się wszędzie i tak nas otoczyła, tak głęboko przeniknęła, że nie pozostaje nam już miejsca, by paść przez Nią na kolana … Wstępując na niebiosa po zstąpieniu do piekieł tak napełniłeś sobą wszechświat we wszystkich kierunkach, Jezu, że odtąd nie możemy już uciec od Ciebie”.
Roman E. Rogowski, Mistyka gór, Wrocław 1989, s. 25, 42nn.
Przebieg spotkania:
- Modlitwa do Ducha Świętego.
- Przeczytanie załączonych wyżej tekstów.
- Dzielenie na podstawie pytań do tekstu:
– W jakim sensie oazową praktykę wypraw otwartych oczu można uważać jako kontynuację nauczania Jezusa w przypowieściach?
– Czy w świetle dzisiejszych rozważań rozumiem ich sens?
- Odniesienie tematu spotkania do znanych nam przejawów życia społecznego:
– Dzielenie się doświadczeniem piękna (spotkania z Bogiem?) w przyrodzie.
– Jakie mam wspomnienia odnośnie wypraw otwartych oczu? Czy stanowiły one dla mnie „okno otwierające widok na dziedzinę wartości ostatecznych”?
- Jak każdy z nas może wykorzystać rozważane dziś treści?
- Sugestie do wspólnej modlitwy:
– Dziękczynienie za piękno świata – Ps 104 (103)?
– Tajemnica różańca Przemienienie na Górze Tabor (z dopowiedzeniami).
6. Zdolność do myślenia symbolicznego
Według ks. Blachnickiego, głównym celem wypraw otwartych oczu jest ćwiczenie w zdolności do myślenia symbolicznego, niezbędnego dla pogłębionego rozumienia liturgii i w ogóle życia duchowego człowieka, które w warunkach współczesnej cywilizacji technicznej i informatycznej pozostaje w stanie wyraźnego niedorozwoju.
Ważną zachętę do myślenia symbolicznego, zwłaszcza w odniesieniu do liturgii, możemy odnaleźć w Katechizmie Kościoła Katolickiego, którego słowa zostały przytoczone w ramach szkoły liturgicznej drugiego dnia Oazy Nowej Drogi III stopnia:
„Ewangelie zostały napisane przez ludzi należących do pierwszych wierzących, którzy chcieli podzielić się wiarą z innymi. Poznawszy przez wiarę, kim jest Jezus, mogli oni zobaczyć i ukazać innym ślady Jego misterium w całym Jego ziemskim życiu. Wszystko w życiu Jezusa, od pieluszek przy Jego narodzeniu, aż po ocet podany podczas męki i płótna pozostałe w grobie po Jego zmartwychwstaniu, jest znakiem Jego misterium. Przez czyny, cuda i słowa zostało objawione, że <w Nim… mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała> (Kol 2, 9). Człowieczeństwo Jezusa ukazuje się w ten sposób jako <sakrament>, to znaczy znak i narzędzie Jego Bóstwa i zbawienia, które przynosi. To, co było widzialne w Jego ziemskim życiu, prowadzi do niewidzialnego misterium Jego synostwa Bożego i Jego odkupieńczego posłania.” (KKK p. 515)
To misterium Boga jest obecne nie tylko w życiu Jezusa, ale również w świecie stworzonym przez Boga, jak zaświadcza o tym papież Franciszek:
„Wszechświat rozwija się w Bogu, który go całkowicie wypełnia. Istnieje zatem misterium, które trzeba podziwiać w liściu, w ścieżce, w rosie, w twarzy ubogiego. Ideałem nie jest tylko przejście ze świata zewnętrznego do wewnętrznego, by odkryć działanie Boga w duszy, ale także wyjście na spotkanie z Nim we wszystkim, tak jak nauczał święty Bonawentura: «Kontemplacja jest tym wznioślejsza, im bardziej człowiek odczuwa w sobie działanie Bożej łaski albo im bardziej potrafi rozpoznawać Boga w innych stworzeniach»” (Laudato Si’, 233).
Na teologiczny, a wręcz liturgiczny wymiar otaczającego nas środowiska przyrodniczego, wskazuje też jeden z komentarzy do encykliki Laudato Si’: „Ojciec Święty odnosi się także do elementów natury, które wprost zostały zaangażowane w liturgię i dzięki temu zostały szczególnie uprzywilejowane. Ma tu na myśli: wodę, chleb, wino, olej, kolory, zapach, które pełniąc rolę symbolu, odnoszą człowieka do Boga i jego duchowej rzeczywistości, a tym samym służą jako język w najdoskonalszym na ziemi wielbieniu Boga, czyli w liturgii. Na tym poziomie zaangażowania w liturgię uczestniczy też nasza ludzka cielesność – nasze gesty, postawy, ekspresja głosu i języka werbalnego, śpiew i muzyka”
(s. Adejada Sielpin, Encyklika Laudato Si’ z perspektywy teologii liturgii).
Przykład zachęty do rozwijania myślenia symbolicznego, nadającego głębszy sens przeżywanej liturgii, odnajdziemy również w książce Michela Quoista, Modlitwa i czyn, której fragment został wykorzystany w szkole liturgicznej w ramach ósmego dnia Oazy Nowej Drogi I stopnia:
„Chleb i wino, które ofiarujesz w czasie najświętszej ofiary wraz z całą wspólnotą, wyrażają powrót całego dzieła stworzenia do swego Stwórcy: zboże, żeby móc rosnąć, żywiło się sokami ziemi, chwytało promienie słońca, korzystało ze wszystkich gwiazd… Rolnik zasiał zboże, robotnik sporządził pług, górnik wykopał rudę, inżynier… Zebrany w kilku zmielonych ziarnach pszenicy, zawarty w kilku kroplach wina, cały wszechświat jest obecny w swym tajemniczym wysiłku posuwania się ku życiu, cała ludzkość jest obecna w swej przedziwnej pracy nad dopełnianiem dzieła stworzenia.” (Por. M. Quoist, Modlitwa i czyn, s. 375)
Przytoczony wyżej przykład dotyczy praktykowanej na oazach szkoły liturgicznej, która wykorzystując odniesienia do świata przyrody, próbuje zaszczepić w uczestnikach rekolekcji oazowych sposób myślenia łączący obserwacje środowiska naturalnego człowieka z jego życiem duchowym. Wiąże się to również z inną cechą formacji Ruchu Światło-Życie, jaką jest dążenie do ukształtowania na oazie rekolekcyjnej tzw. „środowiska życia według Ducha”, co z kolei pokazuje znaczenie formacyjne zarówno wypraw otwartych oczu, jak i innych elementów oazowego programu.
Oczywiście spojrzenie na przyrodę oczami człowieka wierzącego czy nawet mistyka ma w duchowości chrześcijańskiej długą historię. Wystarczy przywołać postać św. Franciszka z Asyżu, którego zachwyt nad dziełami Stwórcy w piękny sposób ukazuje niemal współczesny nam pisarz Roman Brandstaetter:
(…) W roku 1209, gdy Franciszek i bracia przebywali w Rivotorto, nastała ostra zima. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia spadły wielkie śniegi. Gdy Poverello wyjrzał rano przez wąziutkie okno swojej celi, zobaczył umbryjski krajobraz pokryty białym puchem i jego serce zapałało wielką wdzięcznością dla Stwórcy, który stworzył tyle piękności, a na domiar wszystkiego wymyślił jeszcze śnieg i uczynił go w jednym ze swoich Psalmów symbolem czystości ludzkiego serca. Święty Franciszek ujrzawszy zatem całe Rivotorto pokryte nieposzlakowanie białą i puszystą powłoką, zwołał do siebie wszystkich braci i zabronił im wychodzić z klasztoru w obawie, by nie splamili śniegu śladami stóp i nie skazili go jakąś nieprzystojną czynnością.
„Czy wolno wam, bracia najmilsi, brudzić sandałami czysty śnieg – przemówił Franciszek do braci – którym Pan posłużył się w swoim Psalmie na określenie nieskalanej czystości, albowiem włożył w usta Psalmisty te błagalne słowa: <Obmyj mnie, a będę bielszy nad śnieg>?”
Poverello i bracia siedzieli zatem w swoich celach przez kilka dni nie opuszczając klasztoru, i tylko patrzyli przez okna na błyszczącą biel, i radowali się z powodu jej piękności. Aż słońce z woli Bożej zaświeciło i śnieg stajał, i dopiero wtedy bracia wyszli z klasztoru, ale Franciszek, idąc rozmokłą drogą, wciąż zachowywał ostrożność i pilnie baczył, aby przez nieopatrzny krok nie nastąpić na resztki cudownej bieli.
R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, Warszawa 1981, s. 548 n.
Pewnego dnia Franciszek wygłosił takie kazanie do ognia: „Kochany bracie ogniu, nigdy nie gasiłem lampy ani świecy, bo nie chciałem ci sprawiać bólu. Gdy raz przyszedłeś do mnie w gościnę, pozwoliłem ci spokojnie strawić smakołyk, który sobie upatrzyłeś — mój jedyny płaszcz. Wiem, że jesteś bardziej uprzejmy i pożyteczny od wszystkich innych żywiołów. Dzięki twojemu dobroczynnemu działaniu wypiekamy chleb i przyrządzamy wszelką strawę, kujemy żelazo, a ty swoim światłem rozświetlasz nasze noce, a zimą ogrzewasz nas miłosiernym ciepłem. Ale pomyśl, dobry bracie ogniu, co ludzie dzisiaj z ciebie zrobili! Uwięzili cię w prochu strzelniczym, w dynamicie, w pociskach armatnich, w napalmie, w bombach atomowych. Kazali ci wybuchać i niszczyć miasta, miasteczka i wsie. Miotają cię na bliźnich, a ty spalasz ich na popiół. Stałeś się narzędziem cierpienia i śmierci w rękach szaleńców, dobry ogniu, mój bracie… Zawsze cię kochałem i kochać będę dla miłości Tego, który cię stworzył dla dobra człowieka. Dlatego proszę cię, ogniu o gorącym sercu, abyś w rękach ludzi, którzy używać cię będą dla swoich niskich i podłych celów i zmuszać do niegodnych prac, stał się bryłą zimnego lodu, ogniu, mój bracie umiłowany i płonący”.
R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, Warszawa 1981, s. 547
Natomiast w książce „Opowieści chasydów” autorstwa Martina Bubera, która zbiera różne nauki pobożnych Żydów, zamieszkujących Europę w dwóch ostatnich stuleciach, możemy znaleźć podobny, misteryjny sposób patrzenia na rzeczywistość, odnoszący się nie do dzieł Stwórcy, ale do wytworów nowoczesnej techniki, która jako część historii człowieka zgodnie z encykliką Laudato Si’ papieża Franciszka, również stanowi obszar zainteresowania ekologii integralnej.
O nowoczesnych wynalazkach
„Wszystko może służyć naszemu pouczeniu – powiedział pewnego razu rabbi z Sadagóry do swoich chasydów – wszystko może nas pouczyć. Nie tylko to wszystko, co stworzył Bóg, ale i to wszystko, co sporządził człowiek, może służyć naszemu pouczeniu.”
„O czym – zapytał powątpiewająco jeden z chasydów – może nas pouczyć kolej?” „Że w jednej chwili można wszystkiego poniechać”. „A telegraf?” „Że każde słowo jest policzone i trzeba będzie za nie zapłacić”. „A telefon?” „Że tam słyszą, co tu mówimy”.
Martin Buber, Opowieści chasydów, Poznań 1986, s. 212 n.
Przebieg spotkania:
- Modlitwa do Ducha Świętego.
- Przeczytanie załączonych wyżej tekstów.
- Dzielenie na podstawie pytań do tekstu:
– Jak rozumiem sformułowanie: „zdolność do myślenia symbolicznego”?
– Czy posiadam taką zdolność?
- Odniesienie tematu spotkania do przejawów codziennego życia:
– Czy potrafię wykorzystywać obserwacje świata przyrody do dziedziny własnego życia duchowego?
– Czy pamiętam z własnej formacji pojęcie „organicznego wzrostu”? Co należy przez nie rozumieć? Gdzie może ono znaleźć konkretne zastosowanie?
– W jakim sensie liturgia staje się dla mnie światem symboli? Czy symbole liturgiczne przemawiają do mnie?
- Wspólna refleksja, jak każdy z nas może wykorzystać rozważane dziś treści?
- Sugestie do wspólnej modlitwy:
– Prośby o pełniejsze i połączone z naszym życiem przeżywanie liturgii
– Tajemnica różańca: Ustanowienie Eucharystii (z dopowiedzeniami).
